Kiedy myślę o idealnym miejscu na zagraniczną sesję zdjęciową to przychodzi mi do głowy morze, góry, zieleń, piaszczyste plaże i skały, lasy i dzikie łąki, czasem także klimatyczne miasteczko, bezchmurny zachód słońca i dramatyczne zachmurzone niebo. Taka jest Asturia (region na północy Hiszpanii). Byłam tam tylko kilka dni, wiem, że zdecydowanie za krótko. Tylko na wybrzeżu, więc muszę jeszcze wrócić w góry. Marzę, by pojechać tam z parą zakochanych ludzi, bo cudownych okoliczności do sesji ślubnych i narzeczeńskich nie brakuje. W zasadzie zazdroszczę fotografom mieszkającym w tej okolicy.  Piękne, spokojne, miejsce do życia, zwiedzania, wypoczywania, fotografowania i na… emeryturę. Jeśli lubicie owoce morza zakochalibyście się jeszcze bardziej niż ja, niestety jako wegetarianka mam w Hiszpanii nieco trudniej.

Większość zdjęć powstała dzięki mojej nowej zabawce. Zarówno wyjazd jak i obiektyw – freestyler zakupiony u Palecwnosie Bokeh Factory to elementy słodzenia sobie z okazji kolejnych urodzin. Wyjazd zbyt szybko przeminął, ale zabawka pozostała i niektórzy z Was już go „doświadczyli” na sesjach ślubnych, wykazując się cierpliwością dla mojego szukania ostrości i efektu, który może będzie fajny, a może wcale nie :)

Ogromne podziękowania dla Aitora, kolegi z Hiszpanii, który zabrał nas na wycieczkę w swoje rodzinne strony.

Na zdjęciach znajdziecie: Salinas, Luanco, Cabo Peñas, Ribedesella, Lastres, Tazones, Gijon i  Oviedo nocą oraz widoczki złapane po drodze.
Następny przystanek – Portugalia.
—–

When I think of the ideal place for a photo session, I imagine the sea, mountains, greenery, sandy beaches & rocks, forests, wild fields and sometimes a quaint town, a setting sun & cloudless sky or even a dramatically cloudy day. This is Asturias (a region in the north of Spain). I was there only a few days… too short, I know. I saw only the coast and so I have to go back to visit the mountains. I dream of going there with a couple in love as there is no shortage of beautiful photo locations. In fact I am jealous of the photographers who live in the area. A beautiful, quiet place to live, visit, to take pictures and… to retire. If you like seafood you´d fall in love with this place even more than I. As a vegetarian, Spain can be a little more difficult for me.

Most of the photos were taken using my new toy. Both the trip and the lens (a freestyler bought in Palecwnosie Bokeh Factory) were my presents for my recent birthday. The trip to Asturias flew buy rather quickly, but the new toy remains and some of you have already „experienced” it during your wedding photo sessions and have demonstrated your patience for my looking to get the focus and effect just right so that the picture is perfect, or maybe not ;)

Many thanks to Aitor, a friend from Spain, who took us to visit his home.

The photos below are of: Salinas, Luanco, Cabo Peñas, Ribedesella, Lastres, Tazones, Gijon &  Oviedo at night, as well as views captured along the way.

Next stop – Portugal!

001-002

001-002

013-014

007-008

005-006

003-004

031-032

019-020

015-016

007-008

003-004

025-026

027-028

011-012

009-010

023-024

029-030

009-010

021-022