Muszę przyznać, że każdy ślub to dla mnie dawka wzruszeń i radości, ale kiedy przed ołtarzem stają ludzie, z którymi moje drogi skrzyżowały się już kiedyś w przeszłości to pozytywnych wrażeń mam jeszcze więcej. Tutaj były to podwójne emocje, bo znałam zarówno Paulinę jak i Tomka i to z bardzo dawnych czasów, kiedy oni jeszcze na siebie nie trafili. Dlatego był to kolejny ślub, na który czułam się jak w rodzinie.

Często jest tak, że to właśnie drobiazgi, o które zadba Para Młoda sprawiają, że ślub staje się wyjątkowy. W moim odczuciu to bardzo ważne, by nawet najmniejsze szczegóły, które mają znaczenie dla narzeczonych były wybrane zgodnie z ich wizją, gustem, żeby były takie jak sobie wymarzyli. Myślę, że tym razem tak się stało. Delikatne różowe dekoracje i koronki pasowały do subtelnej, dziewczęcej urody Panny Młodej. Ceremonię ślubną poprowadził przyjaciel Pary, zatem możecie sobie wyobrazić, że było wyjątkowo. Podobne było wesele. Wielu gości i świetna atmosfera. Mam wrażenie, że noc była za krótka.

Sesja plenerowa, a konkretnie pierwsza z naszych sesji, też była za krótka. Nie zdążyliśmy nawet dobrze zacząć, a już zaczęło padać. Jesienna pogoda zupełnie pokrzyżowała nam plany.  Jednak nie ma tego złego… Dzięki temu udało nam się zrealizować sesję o świcie. Pogoda była wymarzona, choć oczywiście temperatura nie była komfortowa. Za to mgły nad Wartą, bezchmurne niebo zrekompensowały nam wszystko. Zdecydowanie warto było wstać tak wcześnie. Wschody słońca maja w sobie coś magicznego :)

Wesele: http://www.hoteljamajka.pl/

 



Fotograf ślubny Wągrowiec: Marta Kuchcińska